Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Dempsey odnaleziony w Seattle

fot. goal.com
Rekordowe 9 milionów dolarów musieli wyłożyć "Rave Greens", by pozyskać Clinta Dempseya. Najlepszy piłkarz eksportowy Amerykanów wraca po prawie siedmiu latach do rodzimej ligi, co traktuje się jako największy szok w Major League Soccer w ostatnich latach.

#DempseyWatch

Wielkie emocje towarzyszyły transferowi Dempseya – najpierw w czwartkowe popołudnie dziennikarz FOX Sports Keith Costigan wspomniał na Twitterze o możliwym przejściu reprezentacyjnego napastnika do Seattle Sounders. Wszystko poukładało się w całość, gdy przypadkowy człowiek zrobił sobie zdjęcie z Dempseyem na lotnisku w Seattle, i tak powstała fala spekulacji. Fani Sounders stworzyli na tę okazję specjalny hasztag na Twitterze - #DempseyWatch i postanowiono śledzić poczynania zawodnika, łącznie z dosłownym ustalaniem jego miejsca pobytu. Nie udało się wówczas ustalić, w jakim celu były napastnik Tottenhamu zjawił się w Seattle, jednak coraz śmielej pisano o negocjacjach z władzami Major League Soccer i właścicielami Seattle Sounders, z Joe Rothem na czele.

Nie minęło kilkanaście godzin, a Tottenham ogłosił opuszczenie klubu przez Dempseya na rzecz klubu z jego rodzimego kraju - Seattle Sounders. Kwota odstępnego, wynosząca 9 milionów dolarów, to absolutny rekord ligi - nigdy przedtem żaden klub MLS nie musiał zapłacić tyle za zawodnika. Po oficjalnej prezentacji fani zmienili hashtag na Twitterze na #DempseyFound ("Dempsey odnaleziony").



Wszędzie dobrze, ale w Europie najlepiej

Amerykanin opuścił ojczyznę w 2006 roku, kiedy z żalem żegnało go New England Revolution, któremu pomógł dojść do samego finału MLS. Zgłosiło się po niego Fulham, płacąc kosmiczne wówczas 4 miliony dolarów, co było rekordową sumą zapłaconą za zawodnika MLS przez europejski klub. Stał się najbardziej obserwowanym amerykańskim piłkarzem za granicą, i słusznie: spośród wszystkich "Jankesów" przebywających poza granicami swojego kraju robił największą karierę. Solidnie radził sobie Carlos Bocanegra (który notabene również wrócił do Stanów i gra w Chivas), swojego miejsca w Europie szukał sobie Michael Bradley, aktualnie piłkarz Romy.

Dempsey jest jednak największą gwiazdą reprezentacji, strzelił 35 goli w niespełna stu występach, zdobył kilka ważnych bramek na dwóch mistrzostwach świata, 2006 i 2010 roku. Przed sezonem 2012/13 wspiął się na wyższy poziom, opuszczając po sześciu latach Fulham na rzecz Tottenhamu. W 29 meczach zdobył siedem bramek i cztery asysty, w końcówce sezonu borykając się jednak z kontuzjami, które wykluczyły go z walki o podium Premier League i z ważnych czerwcowych meczów reprezentacyjnych.



Wiadomość o możliwym opuszczeniu "Kogutów" przez Amerykanina pojawiła się już na początku lipca, jeszcze zanim do klubu dołączył Roberto Soldado. Teraz, kiedy Hiszpan jest już piłkarzem Tottenhamu, dla Dempseya zwyczajnie nie było miejsca.

MLS otwiera szampana

Jego transfer to wielkie święto całego soccera w Stanach Zjednoczonych. Clint mógłby grać w każdej lidze na świecie, a wybrał Major League Soccer. Dążymy do stworzenia najsilniejszej ligi na świecie, a ten zawodnik może nam w tym pomóc - powiedział komisarz MLS Don Garber w wywiadzie dla MLSSoccer.com. Redaktor tego samego portalu stwierdził nawet, że powrót Dempseya to największy szok w historii MLS, większy nawet od transferu Davida Beckhama do Los Angeles Galaxy. Mimo wszystkich komentatorów zdziwionych takim punktem widzenia, jest w tym sporo racji. To bezprecedensowy transfer: Amerykanin, który opuścił MLS, grał w czołowym klubie Premier League i był u szczytu formy, zdecydował się na powrót do ojczyzny.

Nie ma co ukrywać, że ogromną rolę odegrały pieniądze. Związek Piłkarzy Amerykańskich, który we współpracy z MLS ujawnia wysokości kontraktów swoich zawodników, na razie kwoty wynagrodzenia Dempseya nie ujawnił. Będzie to możliwe zapewne dopiero za kilka tygodni lub po zakończeniu obecnego sezonu, kiedy lista zostanie uaktualniona.

Według spekulacji Dempsey ma zarabiać co najmniej 4 miliony dolarów rocznie, a niektóre źródła podają nawet kwotę 8 milionów za sezon. To byłby absolutny rekord: ok. 6 milionów za samą grę dostawał David Beckham, teraz do tego pułapu, wliczając wszystkie bonusy, zbliża się Thierry Henry. Wiadomo na pewno, że Dempsey osiągnął tzw. status gwiazdy, stając się trzecim w ekipie Sounders piłkarzem o takim kontrakcie. Oznacza to, że połowę jego wynagrodzenia opłaca liga. Kilka miesięcy wcześniej podobny kontrakt z klubem z Seattle podpisał przyszły kolega z linii ataku, Obafemi Martins.

MLS musiała dołożyć wszelkich starań, by sprowadzić byłego zawodnika Fulham i Tottenhamu do Stanów. Po serii niepowodzeń związanej z brakiem wielkiego transferu do Los Angeles Galaxy ta liga potrzebowała sukcesu i człowieka, który na nowo napędzi marketingową machinę. Klubowi z LA nie wyszło z Lampardem, Kaką i Giovanim Dos Santosem. Toronto nie potrafiło przekonać Diego Forlana, a Ronaldinho nie trafi do New York Red Bulls. Teraz Clint Dempsey, uwielbiany przez kibiców i dziennikarzy amerykański super strzelec, na nowo wspomoże sprzedaż gadżetów, koszulek i przyciągnie uwagę stacji telewizyjnych na tę, mimo wszystko, niszową dyscyplinę w Stanach Zjednoczonych.

Nowe wyzwania

Dla MLS to wielki sukces, co to oznacza dla 30-letniego Dempseya? Landon Donovan w swojej długiej karierze tę drogę już przebył - opuszczając Amerykę na rzecz Niemiec, gdzie radził sobie nieźle, ale nie udźwignął zmiany otoczenia. Wrócił i stał się legendą MLS, kolekcjonując tytuły, rekordy i puchary, zachwycając nawet, kiedy jest jedną nogą na emeryturze. Dempsey znajduje się w innym momencie kariery, jednak nadal może stawiać sobie ambitne cele: doprowadzić klub z Century Field do play-offów i zdobyć MLS Cup, by później wygrać tamtejszy odpowiednik naszej Ligi Mistrzów. Nadal jednak będzie kimś specjalnym, wielką osobowością. Nigdy już nie będzie jednym z wielu Amerykanów, którzy szukają szczęścia w europejskiej piłce. Tobiasz Pinczewski
comments powered by Disqus
facebook