Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
sobota, 20 lipca 2013

Cześć, jestem Jojo

fot. gazzetta.it
Gdy koledzy chodzili do liceum, on debiutował w pierwszej lidze. Jeszcze zanim napisali maturę, on strzelił hattricka w kontynentalnych rozgrywkach, a rok później, w wieku osiemnastu lat, został najmłodszym kapitanem najbardziej utytułowanej drużyny w kraju. Stevan Jovetic sukces ma we krwi, a Manchester City bardzo tego sukcesu potrzebuje.

Jeszcze zanim opuścił Partizan Belgrad, Jovetic został kapitanem reprezentacji U-21. Opaskę przejął od swojego idola, ówczesnego snajpera Romy, Mirko Vucinica. Zdążył jednak pokapitanować raptem pięć miesięcy, bowiem jeszcze w maju 2008 roku Fiorentina potwierdziła transfer utalentowanego Czarnogórca.

I tak wychowanek Mladost Podgoricy zamienił komunistyczną stolicę Serbii na utrzymaną w renesansowym klimacie metropolię włoską. Jovetic szybko stał się ulubieńcem kibiców. - Jojo? Podoba mi się, to moje pierwsze przezwisko. Wiem, że porównują mnie do [Roberto] Baggio, ale ja jestem tylko Stevanem Joveticiem - opowiadał napastnik na jednej ze swoich pierwszych konferencji prasowych.

Debiutancki sezon skromnego chłopaka nie był porywający. Raptem dwie bramki w 29 meczach to marny zwrot z ośmiu zainwestowanych milionów. Drużynie udało się jednak zająć miejsce premiowane eliminacjami do Ligi Mistrzów. Wtedy Jovetic po raz pierwszy objawił włoskim fanom swój piłkarski charakter.

Jego bramka przeciwko Sportingowi Lizbona zadecydowała o pierwszym od czasu bankructwa awansie Fiołków do Ligi Mistrzów. Jednak Jojo dopiero się rozkręcał. Doppietta przeciwko Liverpoolowi w grupie pomogła wyjść z grupy i przykuła uwagę samego Manchesteru United, a dwie bramki w 1/8 finału z Bayernem wzmocniły to, co wszyscy wiedzieli od dawna - Jovetic jest najbardziej utalentowanym czarnogórskim piłkarzem od czasu Dejana Savicevica.



Zanosiło się na to, że okres florencki Jovetica nie potrwa długo, lecz przypadkowa kontuzja na treningu okazała się brzemienna w skutki. Jojo zderzył się z Marco Bolattim i zerwał więzadło krzyżowe przednie w prawym kolanie. Cały sezon 2010/11 zamiast na boisku, spędził w gabinetach fizjoterapeutów. Przedłużający się okres rehabilitacji kazał sądzić, że zawrotna kariera Jovetica skończy się przedwcześnie. Nic z tych rzeczy.

Jojo wpisał się na listę strzelców już w trzecim meczu po powrocie. Jego trafienia pomogły pokonać Milan i Romę, której gola strzelił po zaledwie dwuminutowej obecności na boisku, godnie świętując swój setny mecz we fioletowych barwach. Z 14 bramkami Jovetic został najskuteczniejszym strzelcem drużyny.

Chociaż w tym roku Jovetic pokonał bramkarza rywali "tylko" 13 razy, dużo częściej asystował, mając w sumie udział w osiemnastu bramkach drużyny. Trafnie charakteryzuje to Jovetica - jest zawodnikiem zdecydowanie preferującym grę drużynową, aniżeli indywidualne rajdy i popisy. Dzięki nienagannej technice potrafi jednak samodzielnie stworzyć przewagę. Tylko siedmiu zawodników wykonało w minionym sezonie więcej skutecznych dryblingów od Jovetica. Doskonała wizja gry pozwala mu na natychmiastowe uruchomienie lepiej ustawionych kolegów - z zawodników pierwszej linii tylko Francesco Totti, Antonio Cassano i Josip Ilicic zanotowali więcej celnych kluczowych podań.

Co jeszcze ciekawsze, wydający się wątłej postury Jovetic jest w istocie o 10 cm wyższy i kilka kilogramów cięższy niż były już zawodnik The Citizens, Carlos Tevez. Jest też od Argentyńczyka młodszy aż o sześć lat.

Nowy trener Manchesteru City, Manuel Pellegrini, wylansował właśnie gwiazdę Isco. Teraz może pomóc wspiąć się na wyższy poziom kolejnemu młodzianowi. Chilijski trener uwielbia kombinować z formacjami i jest dość przywiązany do rozgrywających, a to w pełni odpowiada Joveticowi. Były już napastnik Fiorentiny doskonale odnajdywał się w 3-5-2 i 4-3-3, stosowanych przez Montellę, właśnie ze względu na swoją elastyczność. Jovetic może przecież grać jako klasyczny napastnik, jako fałszywa dziewiątka, ale również jako ofensywny pomocnik czy lewoskrzydłowy. Pellegrini zawsze tworzył drużyny, które atakowały nadzwyczaj płynnie i świadkami czegoś podobnego możemy być w City. Razem z Sergio Aguero, Davidem Silvą i Samirem Nasrim może Jovetic stworzyć ultraofensywny kwartet.

Może i faktycznie Czarnogórzec nie jest jak Roberto Baggio. Ale czy wychodzi na tym źle? Bartosz Gazda
comments powered by Disqus
facebook