Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
sobota, 10 sierpnia 2013

Co Guardiola zrobił z Bayernem?

fot. bundesliga.de
Dyskusja na temat nowej wersji Bayernu Monachium autorstwa Pepa Guardioli trwa w najlepsze. Zmiana formacji, jeden defensywny pomocnik, Philip Lahm w środku pola - to tylko kilka smaczków, jakie w krótkim czasie swojej kadencji wprowadził kataloński szkoleniowiec. Na zdjęciach przedstawiamy nowy sposób gry Bayernu.

Po przyjściu Guardioli do Monachium jasnym stało się, że od teraz w Bayernie jeszcze większą uwagę będzie poświęcało się grze piłką i umiejętnym utrzymywaniu się przy niej. Pep Guardiola już w pierwszym meczu dokonał zmiany formacji z podstawowej w zeszłym sezonie 4-2-3-1 na 4-1-4-1. Różnica jest kolosalna. Zamiast dwóch defensywnych pomocników mamy jednego. Operuje przed obroną i porządkuje posiadanie piłki - wypisz, wymaluj Sergio Busquets. Formacja tylko raz była inna, kiedy w spotkaniu z Hamburgiem Guardiola delegował drużynę w ustawieniu 4-1-3-2. Wtedy registą był Thiago Alcantara, ale reżyserować zdarzało się też Bastianowi Schweinsteigerowi.



U Guardioli defensywny pomocnik (zaznaczony na czerwono na zdjęciu nr 1) jest kluczowym piłkarzem. Operuje między linią pomocy i obrony, a schodząc między środkowych obrońców odbiera od piłkę od bramkarza, tak jak na zdjęciu nr 2. Guardiola jest tak wierny swojej filozofii, że polecił swoim zawodnikom grać przez bramkarza nawet, gdy między słupkami stał nie najlepszy w grze nogami Starke.



Na co należy zwrócić uwagę na powyższym zdjęciu? Dzięki wykorzystaniu bramkarza, monachijczycy tworzą sobie przewagę w dwóch sektorach oznaczonych na czarno. Zapewnia to spokojne wyprowadzenie piłki i jednocześnie pozwala jednym czy dwoma podaniami wyciągnąć pięciu widocznych na zdjęciu graczy Hamburga. Czyli pół drużyny.

Powyższy przypadek jest oczywiście dość ekstremalny, bowiem piłkarze Hamburga zapędzili się pod monachijską bramkę w sporej grupie. Niekiedy jednak bardziej świadomi umiejętności piłkarskich zawodników Bayernu trenerzy polecają swoim piłkarzom poczekać bliżej własnej połowy, tak jak Manuel Pellegrini polecił Obywatelom na zdjęciu nr 3.



Dzięki głębokiej pozycji zajętej przez zaznaczonego na czerwono Schweinsteigera, Dante (przy piłce) może spokojnie podejść do przodu. W strefie zaznaczonej czarnym prostokątem za chwilę Bayern zdobędzie przewagę liczebną. Grający z siódemką Milner (u dołu ekranu) jest skonsternowany, czy podążać za awansującym Alabą (obok Milnera) czy zostać i pilnować cofającego się po piłkę Franka Ribery'ego (rozmazany z lewej strony). Ten sam problem ma prawy obrońca The Citizens, Pablo Zabaleta, który jest poza kadrem. Zaawansowana pozycja Alaby jest konsekwencją rozstąpienia się stoperów Bayernu - prowizoryczna trójka z tyłu pozwala bocznym obrońcom podejść wyżej, co z kolei skutkuje rozciągnięciem bloku obronnego przeciwników.

Ruch Ribery'ego ma dokładnie taki sam cel, jak ruch zaznaczonego na zdjęciu nr 2 na niebiesko Toniego Kroosa - stworzenie przewagi liczebnej w strefie i zagwarantowanie tym samym nowej opcji do podania. Jeżeli natomiast przeciwnik jest na tyle odważny, by podążać głęboko za cofającym się graczem Bayernu, to automatycznie otwiera to miejsce bliżej bramki rywala. Każdy, kto gra w tyłach lub pomocy Bayernu - Dante, Thiago, Schweinsteiger, Kroos - potrafi jednym szybkim górnym podaniem przetransportować piłkę do przodu.

Niestety nie udało mi się znaleźć odpowiedniego kadru, który potwierdziłby wprost powyższą tezę, natomiast poniższe zdjęcie nr 4 pokazuje, czym skutkować może schodzący głębiej zawodnik:



Zaznaczony na pomarańczowo obrońca Hamburga podąża za cofającym się Pizarro (na czerwono) i Peruwiańczyk nagle ma na sobie dwóch zawodników. Jednak pozostający w kole środkowym Thiago Alcantara jest niepilnowany i ma dwie opcje - zaznaczonego na niebiesko Ribery'ego oraz Shaqiriego (czarny). Sytuacja jest wynikiem po pierwsze cofnięcia się Pizarro, a po drugie inteligentnej gry bez piłki Ribery'ego, który, pozostając wyżej, absorbuje uwagę bocznego obrońcy Hamburga, podczas gdy w rzeczywistości jego nominalnym przeciwnikiem byłby pozostający za jego plecami Shaqiri.

To, co w drużynie Guardioli wzbudziło jednak największa zainteresowanie, to nie zmiana formacja, lecz ustawianie w środku pola zawodników, którzy dotychczas nigdy tam nie grali. - Najlepsi piłkarze powinni grać w środku - to od zawsze była dewiza Guardioli i tak tłumaczył decyzję o przesunięcia ze skrzydła Leo Messiego. O ile wypróbowanie na szpicy Franka Riberyego czy Arjena Robbena dziwić nie może, o tyle spór, czy Philip Lahm i Thomas Mueller są najlepsi w ekipie Bayernu, w pewnością byłby zacięty. Guardiola spróbował obu ustawić w środku pola.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. W sparingowym meczu przeciwko Barcelonie Philip Lahm znakomicie przeciął linię obrony Katalończyków i zdobył gola... głową. Jak widać na zdjęciu nr, 5 Lahm zaczyna bieg z głębszej pozycji i wpada między dwóch obrońców Blaugrany, z których jeden jest odwrócony i nawet nie widzi ruchu Niemca.





Podobnie rzecz ma się w przypadku Muellera. Strzelec hat-tricka w niedawnym meczu Pucharu Niemiec również doskonale nadaje się do roli runnera. Spójrzmy na zdjęcia nr 6 i 7. Mueller (zaznaczony na czerwono) otrzymuje piłkę w środku pola i zagrywa ją do ustawionego na skrzydle Arjena Robbena. Następnie Niemiec pędzi przed siebie i niepilnowany (zdjęcie nr 7) wpada w pole. Cała akcja spali co prawda na panewce, ale pomysł jest jasny - napastnik i skrzydłowy absorbują na sobie uwagę obrońców, gwiazda drużyny, Arjen Robben, skupia aż kilku rywali a pędzący z głębi pola Mueller może w spokoju wykończyć akcje.





Wydaje się, że pomysł z ustawieniem Lahma czy Muellera w środku pola jest próbą odtworzenia roli Cesca Fabregasa z Barcelony. Tam, co prawda ze zmiennym skutkiem, Fabregas miał dodać drużynie dodatkowego pazura i więcej bezpośredniego zagrożenia, właśnie poprzez takie ruchy. W Barcelonie to nie wypaliło, bo Fabregas często dublował się na pozycji z Andresem Iniestą, przez co drużynie brakowało penetracji. W Bayernie początki są z pewnością obiecujące. Ruchy z głębi pola są bardzo trudne do obrony, a wykonywane przez graczy o dużym przyspieszeniu i prędkości maksymalnej mogą dewastować obronę przeciwników. Wystarczy podać tu przykłady Claudio Marchisio z Juventusu, czy Antonio Nocerino z Milanu (jeszcze z czasów obecności w klubie Ibrahimovica).

Zmiany w Bayernie są zauważalne dla kibiców i odczuwalne dla piłkarzy. Zespół gra inaczej niż za Juppa Heynckesa - jest wolniej, bardziej cierpliwie, (na razie) mniej penetrująco, ale ciągle skutecznie. W centrum uwagi są zawodnicy, którzy wcześniej byli w (małym) cieniu Riberyego czy Robbena.

Dziś monachijczycy rozpoczynają sezon meczem z Borussią Moenchengladbach, którą pokonali tylko raz w ostatnich czterech ligowych meczach. Będzie to doskonała okazja do zaskoczenia wcześniej przygotowanych rywali i rozpalenia bawarskich kibiców, bowiem jedyny na razie mecz o stawkę - z Borussią, ale dortmundzką - Guardiola przegrał. Bartosz Gazda
comments powered by Disqus
facebook