Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
poniedziałek, 7 października 2013

Bohaterowie kolejki

fot. skysports.com
Różne są drogi do serc kibiców i artykułów dziennikarzy - można wygrać z Barceloną, odebrać piłkę Messiemu czy pozwolić San Marino strzelić bramkę. Po każdym weekendzie ligowym pojawiają się nowi bohaterowie, a starzy odchodzą w niepamięć chyba, że są Francesco Tottim. Oto ci, którzy w minionej kolejce (również Ligi Mistrzów) zasłużyli na szczególne wyróżnienie.

Toni Kroos

Niemiecki pomocnik był może ledwie jednym z jedenastu trybików perfekcyjnie działającej machiny Pepa Guardioli, ale jego wpływ na grę ofensywną okazał się olbrzymi. Z dwóch kluczowych podań Kroosa wyszła mu jedna asysta, dołożył on również trzy strzały - wciąż jednak nie musi to imponować. Kluczowym aspektem było to, jak operował piłką, skutecznie przenosząc ją na skrzydła, zmieniając ciężar akcji w zatłoczonej strefie na trzydziestym, czterdziestym metrze od bramki Joe Harta - każde z jego 7 długich podań było dokładne, a w sumie wykonał ich 76 z 97% dokładnością. Co więcej stał się również najistotniejszym elementem muru, jakim była w środę linia pomocy Bayernu - z pięciu odbiorów aż trzy były w bezpośrednim pobliżu pola karnego gospodarzy. Rywale nie mogli sobie kompletnie z nim poradzić i aż pięciokrotnie go faulowali, najwięcej ze wszystkich piłkarzy na boisku.
[MZ]



Adnan Januzaj

Była przerwa w meczu Sunderland - Manchester United i Michael Carrick podszedł do młodego Belga, by przekazać mu jedną ważną wiadomość: "wchodź więcej w pole karne, tam czekają na ciebie szanse". Januzaj przekaz zrozumiał, a po przerwie został kołem ratunkowym dla Davida Moyesa, bo dwoma golami zdobył mu trochę komfortu na czas przerwy reprezentacyjnej. Na Stadionie Światła sam miał tyle strzałów co Sunderland, najwięcej dryblingów z własnej drużyny oraz był najczęściej faulowany przez rywali. - Mamy za co mu dziękować - mówił już po meczu Carrick. Środkowy pomocnik znów się nie pomylił...
[MZ]




Rémy Cabella

Po odejściu Younesa Belhandy do Dynama Kijów wychowanek Montpellier może oddychać pełną piersią i cieszyć się rolą numeru 10. W niedzielnym meczu z Lyonem Cabella odcisnął swoje piętno na wszystkich pięciu golach strzelonych przez drużynę. Sam zdobył dwie bramki (jedną z rzutu karnego), zanotował dwie asysty (raz dośrodkowując z rzutu rożnego), a także miał swój udział przy kolejnym trafieniu. Patrząc na to, w jakich strefach otrzymywał podania, niewykluczone, że rodzi się jeszcze jeden – po Mathieu Valbuenie i Mesucie Özilu - central winger, czyli rozgrywający nieustannie szukający piłki i przestrzeni w bocznych sektorach.
[WF]






Angel di Maria

Argentyńczyk nie tylko zaliczył efektowną asystę "raboną" czy strzelił dwie bramki Kopenhadze - on pozwolił kibicom Realu Madryt zapomnieć, że Gareth Bale prawdopodobnie nie zagra do listopada. Argentyński skrzydłowy, którego Carlo Ancelotti ceni za unikalne połączenie pracowitości, akceptacji swojej pozycji w drużynie i oczywiście indywidualnych zdolności, był gwiazdą kolejnego przekonywującego zwycięstwa "Królewskich". Di Maria zagrał 4 kluczowe podania, miał aż siedem strzałów w meczu i stworzył jeszcze trzy kolejne okazje. Świetnie wymieniał się skrzydłami z Ronaldo i nie ograniczał się tylko do prawego skrzydła. Dziewięćdziesięcioma milionami w spokoju może się zająć klubowy lekarz.
[MZ]




Francesco Totti

Życie zaczyna się dopiero przed czterdziestką - chciałoby się powiedzieć, gdy zdobywa się dwie bramki w piłkarskiej La Scali, na San Siro. 37-letni Totti poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa nad będącym w dobrej formie Interem: najpierw napoczął Nerazzurich uciekając Ranocchii spod bliskiego krycia i znajdując sobie odrobinę wolnego miejsca przed polem karnym, potem podwyższył prowadzenie Romy trafiając z jedenastu metrów a jeszcze przed przerwą rozpoczął błyskotliwą kontrę, która za sprawą Florenziego zadała Interowi nokautujące uderzenie.
[JS]



Paweł Brożek

Odkąd odszedł z Wisły, nie był w stanie pokonać bariery dwóch(!) bramek w sezonie ligowym. Wrócił i zdążył już przyłożyć stopę do 4 zwycięstw (licząc wyłącznie gole, bez asyst i kluczowych podań) oraz... zawalić mecz z San Marino. To powołanie przyszło jednak nieco za wcześnie - wiślacki syn marnotrawny dopiero łapał formę, robiąc to jednak na tyle sprawnie, że w meczu z Legią został bohaterem mimo zmagania się ze skutkami kontuzji. I mógł doprowadzić trenera przeciwnika do niemałej frustracji. Najpierw podopiecznym Urbana strzelił Paixão, teraz Brożek. Mistrza Polski naprawdę nie stać było choć na Robaka kawałek solidnego napastnika?
[DM]



Wojciech Falenta
Daniel Markiewicz
Jacek Staszak
Michał Zachodny
comments powered by Disqus
facebook