Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności.
wtorek, 15 października 2013

Anglia strzela samobója - Wembley oczami mediów

fot. goal.com
Dla nas to mecz o honor, dla gospodarzy - o pewny awans. Synowie Albionu są pewni zwycięstwa czy raczej nieufni we własną siłę? Przyjrzyjmy się, jak angielskie media opisują zbliżającą się potyczkę, a także co o niej myślą sami angielscy kibice. Z jednym z nich udało nam się porozmawiać o nieśmiertelnym Wembley '73, podejściu do swojej reprezentacji i chamskich dowcipach na temat Polaków.

The Times

- Nie mamy się czego bać (ang. We have nothing to fear) - cytuje Stevena Gerrarda Matt Hughes w “The Times”. Kapitan reprezentacji Anglii twierdzi, że będzie najdumniejszym człowiekiem w kraju, jeżeli Synowie Albionu pokonają na Wembley Polskę i zapewnią sobie miejsce w przyszłorocznym mundialu w Brazylii.

The Guardian

Do słów Gerrarda z wczorajszej, przedmeczowej konferencji prasowej odwołuje się również Daniel Taylor. Dziennikarz „Guardiana” koncentruje się jednak na wspomnieniu pamiętnego spotkania z Chorwacją z listopada 2007 roku, kiedy to porażka kosztowała Anglików udział w finałach Euro 2008. - To wspomnienie, które będę musiał zabrać ze sobą do grobu - wyznał Gerrard, który zamierza zrobić wszystko, aby nie dopuścić do powtórki z rozrywki.



The Telegraph

Jeremy Wilson wraca z kolei do liczby polskich kibiców, która będzie dziś wieczorem dopingować naszą reprezentację z wysokości trybun. - Polska gra o narodową dumę i „bragging [od ang. brag - chełpić się] rights” kibiców - brzmi nagłówek „The Telegraph”. Cytowany jest Jakub Błaszczykowski przewidujący, że większość mogącego pomieścić 90 000 widzów Wembley wypełnią właśnie fani gości. Niektórzy dziennikarze liczbę sprzedanych Polakom wejściówek określają nawet jako samobója:



The Independent

Tymczasem “The Independent” przywołuje słowa menedżera reprezentacji Anglii. Roy Hodgson bagatelizuje znaczenie polskich kibiców na trybunach stadionu. - Nasi kibice i tak ich „prześpiewają” (ang. Our fans will still outsing theirs). Czyżby?

Jeśli nie nasi kibice, to może - choć to nieprawdopodobne - Anglików ucieszą piłkarze" "Daily Mirror" wskazuje, że mógłby się o to pokusić Robert Lewandowski, ostatnio znowu łączony z Realem:



BBC

Dzisiejszy mecz nie uszedł też uwadze dzienników telewizyjnych. O determinacji i pozytywnym nastawieniu z obozu Anglii przed ostatnim meczem eliminacji mistrzostw świata przeciwko Polsce na Wembley można było usłyszeć w wieczornym programie informacyjnym w BBC.

***
Na krótką rozmowę o przedmeczowych nastrojach namówiliśmy Christophera Lasha, Anglika od 5 lat mieszkającego w Polsce, wykładowcę stosunków międzynarodowych, kibica Reading i Polonii, blogera na RightbankWarsaw.

Krótka Piłka: Czy Anglicy nie są zmęczeni, podobnie jak my, mówieniem ciągle o Wembley 1973 i Tomaszewskim? I czy w ogóle na Wyspach ten mecz jest tak często przypominany?

Christopher Lash: Trudne pytanie, na pewno mamy zupełnie inne podejście do tego meczu. Dla nas to była jedna z największych porażek reprezentacyjnych. Oznaczała upadek wielkiej Anglii, która wygrała mundial 7 lat wcześniej. Dlatego nie wiem, czy jesteśmy zmęczeni, bo to dla Anglików jedno z ważniejszych skojarzeń jeśli chodzi o Polską piłkę. Taki rodzaj anty-bajki z Tomaszewskim jako mitycznym wrogiem. Ale to, co się stało na Wembley w 1973, to też zabawna historia, którą większość z nas zna. Obawiam się, że co drugie zdanie angielskich komentatorów będzie dziś dotyczyło Tomaszewskiego.

Czy poprzez polską emigrację ten mecz nabiera nowego znaczenia?

Myślę, że tak. Będzie przynajmniej 18 tysięcy Polaków na Wembley, większość z nich mieszka na wyspie, więc to będzie niemal jak mecz u siebie. Prawie wszyscy Anglicy albo pracują z Polakami, albo Polacy pracują dla nich. Więc dla tych ostatnich będzie to z pewnością powodem do dumy, jeśli ich reprezentacja wygra. W środę rano pójdą do pracy z podniesioną głową.

Jaki Anglicy odnoszą się do Polaków - ostatnio komentator Chiles rzucił w naszą stronę dość chamskim dowcipem (o sprawie pisał Telegraph TUTAJ)

Można napisać książkę o tym, jak Anglicy odnoszą się do Polaków! Jest ich w Anglii tak dużo, że prawie każdy ma kolegę-Polaka. Z tego powodu traktujemy was już jako swoich, chociaż oczywiście nie brakuje ludzi, którzy Polaków nie lubią - ale to raczej część ogólnej społecznej dyskusji o imigrantach. Niektórzy wręcz bronią Polaków przed atakami w mediach, co można zobaczyć choćby przy wspomnianej wypowiedzi Chilesa. Od razu większość osób postrzegała to jako przykład ksenofobii. Bo ogólnie Anglicy lubią Polaków, na przykład za ich pozytywny stosunek do pracy.

Jak w ogóle Anglicy odnoszą się do tej grupowej rywalizacji - pompują balonik czy raczej wiedzą, że kadra nie jest zbyt silna i nie nastawiają się, że po wygraniu grupy na mundialu osiągną jakiś wielki sukces?

Raczej wiemy że nasza reprezentacja jest najsłabsza od lat. Tylko Rooney jest 'world class', reszta zawodników jest albo za stara, albo za młoda. W brazylijski sukces raczej wątpimy, ale oczywiście każdy chce, żebyśmy tam byli. Dawniej byliśmy mistrzami w pompowaniu balonu - mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie. Ale zobaczymy.

Widzisz jakieś różnice albo punkty wspólne u kibiców obu reprezentacji?

Największą różnicą jest to, że gdy oglądamy naszą reprezentację w barach, zawsze staramy się kibicować i wspierać drużynę. Jeśli stracimy gola, oglądamy i trzymamy kciuki dalej. Jeśli gola traci wasza reprezentacja, Polacy od razu zaczynają rozmawiać o innych rzeczach, marudzą - jakbyście chcieli zapomnieć, że jakiś mecz w ogóle jest. Może macie mniej wiary w siebie z powodu kolejnych porażek, a może jesteście po prostu większymi realistami niż my? Wojciech Falenta
comments powered by Disqus
facebook